Rys historyczny przyczyn katastrofy Kopalni w Wapnie
Rys historyczny przyczyn katastrofy Kopalni Soli im. Tadeusza Kościuszki w Wapnie.
W ostatnim czasie w mediach głównie społecznościowych, ale nie tylko pojawiają się różnego rodzaju artykuły dotyczące zagadnień związanych z historią a głównie z katastrofą Kopalni Soli im. Tadeusza Kościuszki w Wapnie. Należy podkreślić, iż każdy tego typu artykuł jest pożyteczny dla utrwalania pamięci o kopalni, ale również do propagowania historii całej Gminy Wapno, której kopalnia była integralną częścią. Trzeba jednak zauważyć, iż w części artykułów głównie, jeśli chodzi o przyczyny i przebieg katastrofy część przytoczonych faktów odbiega znacząco od prawdy, Absolutnie nie jest to zarzut dla autorów i nie taki cel ma ten artykuł, chodzi jedynie o usankcjonowanie dokumentów historycznych, które są znane i na ich bazie można opisać przebieg zdarzeń, unikając tworzenia historii, których nie było.
Kopalnia Soli im. Tadeusza Kościuszki była pierwszą w Polsce kopalnią filarowo-komorową na wysadzie solnym. Prowadzenie działalności górniczej na wysadzie solnym ma inny charakter i specyfikę niż wydobycie o charakterze pokładowym. Można powiedzieć, iż doświadczenia zdobyte przy budowie kopalni w Wapnie posłużyły przy budowie innych kopalni tego typu w Polsce. Kopalniom na wysadach solnych w większości przypadków zawsze towarzyszy kilka zagrożeń związanych z wydobyciem, ale za główne zagrożenie należy uznać zagrożenie wodne. W przypadku kopalni w Wapnie to zagrożenie od samego początku jej istnienia było znaczne, co objawiło się już podczas praz związanych z powstawaniem szybu Wapno I. Zasobność poszczególnych poziomów wodonośnych na wysadzie i w otoczeniu wysadu była znaczna. W roku 1977 okazało się na bazie danych o wpływach wód do wyrobisk kopalni w wyniku katastrofy, iż było to około 2 milionów metrów sześciennych. Wysad Wapno ma także specyficzną budowę, ponieważ czapa gipsowa w niektórych miejscach przebija się, aż do powierzchni gruntu. Jest to ewenement w skali kraju. Z punktu widzenia wydobycia fakt ten był niekorzystny, gdyż czapa gipsowa ze względu na swoją budowę jest predysponowana do dużej infiltracji wodnej. Budowa samej czapy nie była jednolita. Znajdowały się w niej naturalne zjawiska krasowe oraz głębokie „kieszenie”, wypełnione solankami, schodzące prawdopodobnie w profilu czapy aż do samego lustra solnego, Dodatkowo sytuacje komplikował fakt prowadzenia wydobycia gipsu na czapie w pierwszej fazie metodą odkrywkową a w późniejszym okresie typową metodą górniczą. Co do zasady czapa stanowi naturalną osłonę wysadu solnego a w tym konkretnym przypadku została istotnie naruszona. Brak naturalnej, jednolitej „osłony” wysadu również było cechą charakterystyczną wapieńskiego górotworu.
Rozpoznanie geologiczne wysadu Wapno było przeprowadzone w latach działalności kopalni w stopniu dobrym. Problemem wciąż pozostawało rozpoznanie hydrologiczne a problem ten wynikał z złożoności układu i z mnogości wzajemnych połączeń hydraulicznych pomiędzy poszczególnymi poziomami wodonośnymi. Do lat 60 XX wieku, nie licząc zalania poziomu IV w 1921 roku, nie notowano znaczących wycieków, które mogły by alarmować o nawarstwiającym się zagrożeniu wodnym. W latach wcześniejszych zaistniały jeszcze dwa niekorzystne sploty wydarzeń, które miały bezpośredni wpływ na dalsze wydarzenia, finalnie doprowadzając do katastrofy. W roku 1948 do użytkowania oddano najpłytszy poziom wydobywczy numer III znajdujący się na głębokości 348 metrów. Powstanie poziomu III miało istotny wpływ na osłabienie konstrukcji kopalni, wyrażonej poprzez zmniejszenie grubości półki stropowej co miało bezpośrednie przełożenie na dalsze losy zakładu. Do dnia dzisiejszego zagadnieniem niewyjaśnionym jest fakt niepokrywania się w profilu pionowym filarów międzykomorowych na poziomie III oraz IV. Fakt ten, nie miał bezpośredniego wpływu na wywołanie katastrofy jednak znacząco osłabiał statykę wyrobisk. W latach 50 XX wieku na terenie miejscowości Wapno na wysadzie i w jego otoczeniu prowadzono liczne odwierty o charakterze rozpoznawczym pod kątem budowy geologicznej oraz dalszego rozpoznania złoża. Dane uzyskane z odwiertów z roku 1952 wskazywały na złożoność budowy geologicznej oraz obecność zasobnych poziomów wodonośnych na i wokół wysadu. Z danych archiwalnych wynika, iż podczas wiercenia otworów badawczych napotkano na liczne problemy związane z niemożliwym do opanowania w niektórych regionach dopływem wód w wyniku czego część otworów nie została wykonana a część została wykonana na inną niż pierwotnie zakładano głębokość bez odpowiedniego zabezpieczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że otwory które powstały w najbliższym otoczeniu np. „gipsiaka” powodowały powstawanie dodatkowych połączeń hydraulicznych pomiędzy poziomem czwartorzędowym oraz trzeciorzędowym, poprawiając i tak zachodzącą wymianę wodną między tymi poziomami.
Symptomy rosnącego zagrożenia pojawiły się w latach 60 XX wieku, gdyż obserwowano coraz liczniejsze wycieki solanek do wyrobisk kopalni głównie na poziomie III oraz IV. Nie były to znaczące wycieki, które zagrażałby bezpieczeństwu zakładu jednak świadomość zagrożenia stopniowo się zwiększała. Przełomem w złym znaczeniu tego słowa był rok 1970, kiedy to doszło do rozszczelnienia obudowy szybu Wapno I w wyniku czego zalany został poziom IX a zakład wstrzymał wydobycie na okres 2 miesięcy. Rozpoczęto intensywne poszukiwania przyczyny. Zdawano sobie doskonale sprawę, że za zalanie odpowiada połączenie hydrauliczne, które doprowadziło do dużego dopływu wód w okolice szybu i finalnie pod wpływem znacznego ciśnienia do jego rozszczelnienia. Stwierdzono, iż połączenie zlokalizowane jest w okolicach wyrobisk „gipsiaka” zalanych przez wody gruntowe. W roku 1975 przystąpiono do likwidacji wspominanego zbiornika wodnego jednak prawdopodobnie nie zdawano sobie sprawy, iż połączeń hydraulicznych jest znacznie więcej, proces trwa już od dłuższego czasu i praktycznie prze ługowanie półki stropowej jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. Cały czas nie przerwano wydobycia starając się pozyskać jak największe urobki stosując znaczną ilość materiałów wybuchowych. Początek końca nastąpił w roku 1976 gdzie w Kopalni Soli im. Tadeusza Kościuszki prowadzono już akcje ratunkową mającą na celu uratowanie zakładu przed niekontrolowanym zalaniem. Wycieki na poziomie III oraz IV były już znaczne, a solanki wdzierały się do wyrobisk pod dużym ciśnieniem. Główne zagrożenie klarowało się na poziomie III w rejonie komory 36,35,34 z czego głównym wyciekiem stawał się wyciek w komorze 36 oznaczony numerem 18/III. Akcje ratowniczą prowadzono głównie metodą odwiertów, w miejscach wycieków, do których zatłaczano specjalne mieszanki, które miały zasklepić wyciek. Metoda częściowo była skuteczna, ale po eliminacji wycieku pojawiał się nowy tylko w innym miejscu. Główne prace trwały na stropie komory 36 gdzie postanowiono zbudować specjalną rynnę, która miała odprowadzać solanki z wycieku do głębszych partii wyrobisk. W innych miejscach na poziomie III budowano przytamki, które miały odcinać problematyczne miejsca od innych części wyrobisk. Sztab kryzysowy podjął także decyzje o ograniczeniu ilości załogi przebywającej pod ziemią oraz o podjęciu próby wyselekcjonowania obszaru odpowiadającego za zagrożenie i likwidacji tego obszaru poprzez nawiercenie z powierzchni szczeliny odpowiadającej za dopływy wody do wyrobisk oraz jej uszczelnienie. Po względnym okresie spokoju sytuacja zaczęła się pogarszać w lipcu roku 1977. Wycieki były coraz trudniejsze do opanowania i oprócz głównego wycieku w komorze 36 pojawił się nowy w chodniku kombajnowym prowadzącym do komory nr 7 eksploatowanej od roku 1952 na poziomie III. Wyciek oznaczono numerem 5/III. Z każdym dniem sytuacja stawała się co raz bardziej krytyczna. Z protokołu z obrad sztabu kryzysowego z dnia 17 lipca 1977 roku wynika, iż zdawano sobie sprawę z nieuchronności zalania kopalni. Część członków sztabu opowiadało się za dalszymi zdecydowanymi działaniami związanymi z podjęciem próby uszczelnienia wysadu z powierzchni ziemi poprzez wykonanie odwiertu „ostatniej szansy”. Niestety 17 lipca wiedziano również, bo to wynika z dokumentacji, iż w wyniku odwodnienia czapy związanego z przedarciem się wód do wyrobisk kopalni, nastąpią zmiany napowierzchniowe. Nie znano jednak skali zjawiska. 2 sierpnia 1977 roku trwały jeszcze prace związane z odcięciem wycieku 5/III w postaci budowy wspomnianych przytamek. Próby ratowania kopalni odwiertem z powierzchni ziemi nie zdążono podjąć, gdyż jak wiadomo koniec nastąpił w nocy z 4 na 5 sierpnia 1977 roku. W wyniku prze ługowania półki stropowej a w dalszej konsekwencji pęknięcia półki nastąpiło niekontrolowane częściowe zalanie wyrobisk Kopalni Soli im. Tadeusza Kościuszki w Wapnie. Za bezpośrednią przyczynę katastrofy uznaje się wyciek 18/III w komorze 36 na poziomie III. Jednak w świetle analiz nie można wykluczyć, że przebicie nastąpiło bezpośrednio na wysadzie w rejonie wycieku 5/III na co wskazuje część dokumentów. Tak zakończyła się historia wydobycia soli w Wapnie jednak nie zakończyła się cała historia związana z kopalnią, ponieważ zmiany napowierzchnie w postaci deformacji nieciągłych oraz ciągłych gruntu, które wystąpiły w wyniku katastrofy doprowadziły do katastrofy napowierchniowej niespotykanej do tej pory w skali Polski czy Europy. Temu zagadnieniu, dlaczego i w jaki sposób tworzyły się zapadliska należy poświęcić osobny artykuł, gdyż materiał jest bardzo obszerny. Na podsumowanie należy podkreślić, iż utrata Kopalni Soli im. Tadeusza Kościuszki w Wapnie było wielkim dramatem przede wszystkim lokalnej społeczności, która straciła dobytek często całego życia, i co gorsza nigdy już do Wapna część z tych ludzi nie wróciła.
Artykuł ma charakter streszczenia podstawowych faktów i przebiegu zdarzeń, natomiast po zakończeniu wszystkich analiz bardzo obszernej dokumentacji powstanie szersze opracowanie, które powinno dać ostateczną odpowiedz na wiele pytań, które do dnia dzisiejszego nurtują głównie mieszkańców Wapna.
Źródła: Archiwum UG Wapno.
Grafika: Mirosław Wójciński

